Z myślą o zbliżającym się Światowym Dniu Adopcji, przypadającym na dzień 9 listopada 2020 r., od początku, jak co roku, towarzyszyła nam idea wspólnego celebrowania tego dnia z naszymi rodzinami. Dlatego też nie wyobrażaliśmy sobie przeżywać tego momentu bez  ich udziału.

Z uwagi na dość trudny dla nas wszystkich czas, naznaczony pandemią, która nadawała kierunek, a czasem pewną dynamikę  podejmowanym przez nas wspólnie z rodzinami działaniom,  jedno pozostawało niezmiennie – jesteśmy w tym razem od początku do końca, a nawet dłużej.

W pierwotnym zamyśle, planowaliśmy jak co roku  bezpośrednie spotkania z naszymi rodzinami. Jednak z przyczyn obiektywnych nie było to możliwe. Jednakże gotowość  i otwartość  naszych rodzin na poszukiwanie nowych rozwiązań wspólnie z nami, nie zna granic. Ponownie zaskoczyła nas i zarazem ucieszyła, że tworzymy tak zgrany team.

I tak oto  przeszliśmy do realizacji zamierzonego celu, jakim było przeprowadzenie wywiadu z rodzinami, które posiadają już doświadczenie adopcyjne i wyrażają chęć opowiedzenia o nim szerszej grupie osób, z punktu A do punktu B. Punktem A – było spotkanie bezpośrednie z kandydatami na terenie Pomorskiego Ośrodka Adopcyjnego w Gdańsku, którego nie udało się zrealizować w jego pierwotnym zamyśle. Punktem B na tej drodze stała się rozmowa
z wykorzystaniem techniki oraz wspólnych doświadczeń  na tej drodze.

Prezentujemy Państwu dwie rozmowy. Pierwsza z nich, została na naszą prośbę i za zgodą oraz otwartością rodziny nagrana w formie audio.  Stanowi ona zapis wspomnień rodziny od momentu rozpoczęcia procedury adopcyjnej do momentu jej zakończenia. Jest to jedynie zarys wspomnień, ale mamy nadzieję, iż sam fakt podzielenia się z Państwem tym doświadczeniem okaże się wartościowy. Rozmowa została nagrana przez rodzinę samodzielnie. Pytania kierowane do małżonków zostały stworzone przez pracowników Ośrodka na potrzeby planowanego uprzednio wywiadu z rodziną na terenie POA.

Druga rozmowa stanowi zapis wspomnień rodziny adopcyjnej od momentu podjęcia przez nią decyzji o adopcji dziecka do opowiedzenia, jak z ich perspektywy ta droga wyglądała. Nie była to jednak taka prosta droga.
Obu rodzinom serdecznie dziękujemy za gotowość i otwartość oraz chęć podzielenia się tym wyjątkowym doświadczeniem.

Rozmowa 1

Pyt. 1 Dzień dobry, rozpoczęliście Państwo procedurę  w  POA w Gdańsku w 2013 r. Nie wiem jak Państwo, ale ja jakoś szczególnie zapamiętałam nasze pierwsze spotkanie na etapie diagnozy. Szczególnie Panią i jej obawy dotyczące tego czy będzie wystarczająco dobrą Mamą? Chciałybyśmy Państwu zaproponować  powrót do wspomnień z tamtego okresu,  gdyż zastanawia nas,  jakie Państwu towarzyszyły wówczas  myśli, uczucia i emocje związane z rozpoczęciem procedury w Ośrodku >



Pyt. 2 Z perspektywy dwóch przebytych procesów adopcyjnych oraz doświadczeń rodzicielskich bycia Rodzicem dwóch cudownych Córeczek - co właściwie teraz dla Pani oznacza być wystarczająco dobrą Mamą?


Pyt. 3 Z perspektywy dwóch przebytych procesów adopcyjnych oraz doświadczeń rodzicielskich bycia Rodzicem dwóch cudownych Córeczek - co właściwie  dla Pana oznacza być wystarczająco dobrym Ojcem?


Pyt. 4 Co skłoniło Państwa do adopcji ?


Pyt. 5 W jaki sposób Państwa wyobrażenia nt. rodzicielstwa i oczekiwań względem  pierwszego dziecka różniły się (albo wręcz przeciwnie, były bliskie Państwu) od tych urealnionych, poczynając od pierwszego spotkania, tworzenia więzi z dzieckiem po obecne – codzienne rodzicielskie troski i radości ?



Pyt. 6 Chwilę  po orzeczeniu pierwszej adopcji, zgłosiliście się Państwo do POA w Gdańsku ponownie. Co Państwem wówczas kierowało ?



Pyt. 7 Z perspektywy czasu (od kolejnej adopcji niedługo miną 3 lata) był to odpowiedni krok?



Pyt. 8
Pamiętacie Państwo telefon z Ośrodka (pierwszy i ten kolejny) z propozycją spotkania i wysłuchania „propozycji dziecka” ?


Pyt. 9
Jak wspominacie Państwo  pierwsze spotkanie z drugim dzieckiem? Emocje były podobne?


Pyt. 10 Z myślą o przyszłych rodzicach adopcyjnych, z jakim wyzwaniami rodzicielskimi dane im będzie się mierzyć? I co Państwa zdaniem może być dla nich pomocne?


Pyt. 11 Kiedy poczuła się Pani Mamą po raz pierwszy ?


Pyt. 12 A kiedy miało to miejsce przy kolejnym dziecku?


Pyt. 13 Jak to wyglądało u Pana? Kiedy poczuł Pan uczucia ojcowskie po raz pierwszy?


 
Pyt. 14 Akiedy miało to miejsce przy kolejnym dziecku?


 Pyt. 15 Jesteście Państwo jako Rodzina wyjątkowym przykładem myślenia i rozumienia zarazem – Rodzina to miłość. Nie DNA. Co to dla Państwa oznacza?


Pyt. 16 Czy właśnie takie myślenie  o rodzinie powinno przyświecać przyszłym rodzicom adopcyjnym?


Pyt. 17
Czy wychowujecie Państwo dzieci w jawności adopcji? Czy trudno było im wytłumaczyć, szczególnie Państwa starszej córce (już przeszło  6-letniej), że kiedyś miała  „innych rodziców”?


Pyt. 18 Przysłuchując się wielokrotnie przytaczanym w Państwa opowieściach -  historiom rodzinnym, dotyczącym szczególne tego, w jaki sposób Państwa rodziny okazywały radość z pojawienia się  dzieci w rodzinie, zastanawiamy się jakie dla Państwa miało to znaczenie? Za co szczególnie jesteście Państwo wdzięczni swoim bliskim?


Pyt. 19 Czym byście chcieli zakończyć Państwo tę rozmowę? Może kilka słów od Państwa do przyszłych rodziców adopcyjnych?



Bardzo dziękujemy za to spotkanie.
Wywiad przeprowadziły: Iwona  Homik i Anna Kostewicz

Rozmowa 2
  • Co skłoniło Państwa do podjęcia decyzji o adopcji dziecka?               

            Po ślubie zaczęliśmy się starać o dziecko, ale zawsze gdzieś temat adopcji nam towarzyszył. Niestety po wielu próbach zajścia w ciążę i dwóch poronieniach przyszła diagnoza: niemożność utrzymania ciąży. Od razu po wizycie u lekarza, na której dowiedzieliśmy się, że szansa na zajście w ciążę i jej utrzymania wynosi 15% - Mąż powiedział, że jest adopcja, dzięki czemu możemy zostać rodzicami. I tak się stało. Umówiliśmy się na pierwszą wizytę do Pomorskiego Ośrodka Adopcyjnego. Naszą motywacją do adopcji było to, iż chcemy stworzyć pełną, „normalną” rodzinę, gdzie jest mama, tata i dziecko – dzięki adopcji właśnie to mamy.

 

  • Jak z perspektywy czasu wspominają Państwo procedurę adopcyjną w Ośrodku?   

Na początku obawa, strach, niepewność nawet żal… A dlaczego? U nas droga adopcyjna rozpoczęła się w styczniu 2017 roku. Wszystkie badania, testy, wizyta w domu, zakończyły się w lipcu 2017 roku i zostaliśmy zaproszeni do Ośrodka na omówienie i wydanie decyzji na temat naszej kwalifikacji do przystąpienia do szkolenia na rodziców adopcyjnych. Dostaliśmy informację, że niestety, ale musimy przejść terapię małżeńską związaną z nieprzepracowaniem straty i niemożności posiadania swojego dziecka biologicznego. Dlatego decyzja zostaje odroczona na rok czasu. Na początku obawa i żal, że przez parę testów i rozmów nasza droga do adopcji się wydłuża. Po przemyśleniu na spokojnie całej sytuacji stwierdziliśmy, iż rzeczywiście może ta strata jest nieprzepracowana. Umówiliśmy się prywatnie do dwóch psychoterapeutów, kobiety i mężczyzny, gdzie wiedzieliśmy, że we dwoje „wyłapią” jeśli coś będzie nie tak. Po trzech spotkaniach okazało się, że terapeuci nie widzą większego problemu z pogodzeniem się straty dziecka. Kontynuowaliśmy jednak te spotkania, na których zostały omówione wszystkie kwestie od dzieciństwa aż po małżeństwo, takich spotkań łącznie było dziesięć. W marcu 2018 roku donieśliśmy wymagane zaświadczenie o zakończeniu terapii. We wrześniu 2018 roku już uczestniczyliśmy w szkoleniu w Pomorskim Ośrodku Adopcyjnym w Gdańsku.

Z perspektywy czasu stwierdziliśmy, iż ta terapia dała nam otwarcie się jeszcze bardziej na siebie w małżeństwie i wzmocniła nasz związek. Zostały omówione tematy, których nie poruszylibyśmy nigdy… Dlatego jeśli zostaniecie skierowani na terapię jako małżeństwo, niech Was to nie zraża, pracownicy POA wiedzą, co jest dobre dla dziecka, a to ono jest najważniejsze. Dajcie się poznać takimi jakimi jesteście na co dzień i niczego nie ukrywajcie.

 

  • Z relacji naszych kandydatów często wynika, iż najtrudniejszy jest okres oczekiwania na „propozycję dziecka”. A jak było w Państwa przypadku?

W grudniu 2018 roku ukończyliśmy kurs na rodziców adopcyjnych. W związku z tym, że Żona była osobą bezrobotną kiedy przechodziliśmy szkolenie, zajęła się szukaniem pracy. Fajne było to, że co trzy miesiące kontaktowaliśmy się z naszym opiekunem z POA: co u nas, czy coś się zmieniło, bardzo fajnie, że nie było tej niepewności czy o nas pamiętają, czy mamy dzwonić i pytać się czy już coś wiadomo, a może jest już dla nas dziecko ???

Mówimy Wam: nie róbcie tak, każdy doczeka się tego swojego upragnionego telefonu. Takich jak my jest kilkadziesiąt par, które czekają i czekają….. Na szkoleniu poznajecie inne pary, które borykają z tym co my wszyscy, że nie mają dzieci. Łączą się znajomości i po szkoleniu, nagle dowiadujecie się, że para jedna, druga, trzecia mają „propozycję dziecka”, a Wy? Uwierzcie nam, naprawdę przyjdzie pora na Was.  My naprawdę wiedzieliśmy, że czekanie na „propozycję dziecka” może potrwać. Życie toczyło się dalej: praca, dom, nawet mieliśmy zaplanowany urlop na wakacje. A tu niespodzianka – upragniony telefon.

 

  • Pamiętają Państwo dzień, w którym odebrali Państwo właśnie ten upragniony telefon z Ośrodka? Jakie myśli i emocje wtedy Państwu towarzyszyły?

Nasz telefon zadzwonił 9 lipca 2019 roku z krótką wiadomością: chłopiec, urodził się w styczniu i zostało podane jego imię. Telefon odebrał Mąż, zadzwonił do mnie z informacją, że rodzinka się powiększy. Na początku niedowierzanie potem szczęście, nawet łzy się pojawiły, potem nutka niepokoju i czekanie dwa dni do przedstawienia historii Synka. Te dwa dni były najtrudniejszym okresem oczekiwania, trudniejszym niż cała procedura.

 

  • Jak wspominacie Państwo moment wysłuchania historii Państwa Dziecka? Czy było w nim coś, co szczególnie Państwa poruszyło?  A być  może wewnętrznie podpowiadało „musimy to jeszcze przemyśleć”?  Czy tez czuli Państwo od razu, że to właśnie Państwa Dziecko?

Historia dziecka jest czytana przez pracownika POA, skupiacie się na tym, aby wszystko wysłuchać i wyłapać co Was niepokoi. Zadajecie pytanie po wysłuchaniu. Ale tak się nie da, uwierzcie nam, wychodząc z POA mieliśmy głowę pełną myśli, niepewności, czy wszystko zapamiętaliśmy…. U nas chłopiec był wcześniakiem i został pozostawiony w szpitalu, miał 1 punkt wg skali Apgar w pierwszych minutach, ostatecznie dostał ich 8. Rozwijał się prawidłowo jak na swój wiek. Wiedzieliśmy, że wiążę to się z odwiedzinami specjalistów i ćwiczeniami z dzieckiem. Nasza decyzja o poznaniu chłopca wiązała z podjęciem decyzji na miejscu w Ośrodku, było to lato i sezon urlopowy i już następnego dnia jechaliśmy do naszego Synka. Wtedy jeszcze nie czuliśmy, że znaleźliśmy Synka, chyba bardziej działa na nas widok malucha, niż przeczytanie jego historii. Dlatego nie dziwimy się, że pracownicy POA nie pokazują zdjęć dziecka potencjalnym kandydatom.

 

  • Jak wspominacie Państwo pierwsze spotkanie z Waszym (przyszłym) dzieckiem?  Było tak jak sobie Państwo wyobrażaliście, a może inaczej ?

Kupiliśmy mu prezent tak jak nam mówią na szkoleniu – misio mówiąco-śpiewający. Umówiliśmy się z naszą opiekun przed blokiem gdzie mieszkała matka zastępcza. Nasza noc na szczęście była przespana, ale drogi do miejsca przebywania Synka nie pamiętamy i nawet ze sobą nie rozmawialiśmy chyba. Stres minął w drzwiach, kiedy otworzyła nam uśmiechnięta matka zastępcza. Nasz Maluch wtedy miał drzemkę, więc po cichaczu wchodziliśmy do pokoju żeby go zobaczyć. Dużo dowiedzieliśmy się od matki zastępczej, m.in. tego, że Synek jest objęty programem dla wcześniaków: neurolog, logopeda, psycholog, fizjoterapia. Kiedy Maluch wstał, nie bał się nas, braliśmy go na ręce, siedział u nas. Mamy nawet zdjęcia z tego dnia, są one super pamiątką. Niektórzy mówią, że „jak to? poczuliście od pierwszego spotkania? - tak wiedzieliśmy to od razu: znaleźliśmy naszego Synka. Od następnego dnia już zbieraliśmy dokumenty do sądu żeby złożyć wniosek o adopcję i powierzenie pieczy. Co do wyobrażeń na temat spotkania…to chyba ich nie mieliśmy.

 

  • Powracając  do pierwszych chwil Państwa w roli rodziców -  z Synkiem w domu, które wspomnienia jako pierwsze się pojawiają?

28 sierpnia 2019 roku Synek pojechał z nami do domu. Znał już swój pokój, nasz dom, ponieważ fajne było to, iż matka zastępcza przed rozprawą przyjeżdżała do nas na spotkania, aby Maluch poznał swoje nowe miejsce. Dzięki temu Synek poznał swoje zabawki, swoje łóżeczko, swój Dom. Przez pierwsze parę dni spędzał czas tylko na naszych rękach. Pierwsza noc - Maluszek spał my nie… Był nauczony spać sam w pokoju i u nas też tak zrobiliśmy, ale kupiliśmy nianię z kamerką, najlepszy zakup do tej pory się sprawdzaJ My co chwilkę patrzyliśmy czy on śpi, czy oddycha… Teraz się z tego śmiejemy. Pierwsze chwile były piękne, znaliśmy dobrze jego plan dnia. Poproście matkę zastępczą żeby Wam to powiedziała: kiedy ma drzemki, co mu daje do jedzenia, kiedy spacer itd. Również jeśli poznajecie dziecko to starajcie się uczestniczyć w różnych porach jego dnia: od śniadania po kąpiel i kładzenie do snu, w jego życiu codziennym. Synek bardzo szybko załapał kontakt z Mamą, razem go kąpaliśmy, chodziliśmy na spacery. Dużo przytulaliśmy i okazywaliśmy dużo ciepła. W rodzinie zastępczej było mu okazywane mnóstwo ciepła.

 

  • Co w rodzicielstwie najbardziej Państwa zaskoczyło? Czy wyobrażenia związane z rodzicielstwem adopcyjnym znacznie  różni się od doświadczenia tego  w rzeczywistości?

Kobieta chodzi 9 miesięcy w ciąży, czuje ruchy dziecka, słyszy na badaniu bicie serca, ma czas na oswojenie się z tą myślą, że będzie niedługo mamą. Rodzice mają czas na zakupy i umeblowanie pokoju. My tak nie mieliśmy, u nas pojawiło się 7 miesięczne dziecko, które zaraz będzie chodzić i mówić pojedyncze słowa. Pojawił się mały człowieczek, musieliśmy włożyć dużo starań i wysiłku, aby Maluch się do nas przekonał i zbudował z nami więź. Zakupy były robione ekspresowo, ponieważ przed rozprawą odwiedzają Was kurator i pracownik z POA, aby zobaczyć czy jesteśmy gotowi na przyjęcie Maluszka. Czy coś nas zaskoczyło w roli rodziców …hmm… trudne pytanie… Były obawy czy zdołamy nawiązać więź z dzieckiem i czy będzie nas kochał, a my jego. Dziś już mamy odpowiedź: wszystko się udało,  jest wieź, są i uczucia J Kobiety mówią, że więź miedzy dzieckiem urodzonym a matką biologiczną też przychodzi z czasem. Więc budowaliśmy naszą rodzinę drobnymi krokami. Wszystkiego uczyliśmy się z czasem. Dla nas nie jest żadną przeszkodą to, że dziecko nie posiada naszych genów. Przez to, że Synek jest wcześniakiem, musi być pod okiem specjalistów do drugiego roku życia. Musimy poświęcać dużo czasu na obserwację oraz ćwiczenia z Synkiem. Dzięki takiej opiece Maluch w małym stopniu odbiega od rówieśników. Czekaliśmy bardzo długo żeby zostać rodzicami, staramy się wykonywać dobrze te role i mamy nadzieję, że jak nasz Syn podrośnie powie nam, że jesteśmy super mamą i tatą.

 

  • Jak Państwa zdaniem nawiązywały się więzi między Wami a Dzieckiem?

Troszkę czasu potrzeba było. Myślimy, że tak cztery miesiące. Dużo razem z nim przebywaliśmy, bawiliśmy się, przytulaliśmy, całowaliśmy, dawaliśmy mu poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Poznawał z nami świat, bo to ten okres u dziecka gdzie zaczyna raczkować, chodzić. Pierwsze słowo „mama” pojawiło się w listopadzie. Starajcie się wykonywać takie proste rzeczy jak kąpiel, zabawa, oglądanie telewizji –razem. Wtedy nawiązuje się więź z dzieckiem. Jak wstanie bierzemy go do siebie do łóżka, wygłupiamy się i dużo przytulamy, teraz to on taki całuśny jest, ale tego musiał się nauczyć. Okazujcie również sobie dużo uczucia, przez buziaki, czy przytulanie, dzięki temu dziecko patrząc uczy się tego od Was. Mamy również napisaną bajkę (jedno z zadań na szkoleniu), które przedstawia nasze oraz maluszka zdjęcia, jak pojawił u nas w rodzinie i jest mu ona czytana co jakiś czas, dzięki temu również nie jest nam obcy temat jawności adopcji.           

 

  • Jak z perspektywy czasu patrzycie Państwo na cały proces adopcyjny?       

Przeszliśmy długą drogę, mieliśmy trzech opiekunów w POA i z każdym potrzeba czasu, aby się poznać, ale warto było. Mamy przecudownego Synka, oczywiście na każdym etapie procedury adopcyjnej pojawiały się pytania, na które odpowiadali nam pracownicy POA. Na początku są obawy i stres, oceniają nas osoby, które nie znają nas na co dzień, nie mieszkają z nami, nie wiedzą jakimi ludźmi jesteśmy. Dlatego dobra rada dla wszystkich: otwórzcie się na pracowników POA, dzięki temu i Wy będziecie się lepiej czuć i oni. Uwierzcie Nam, oni są po to, by dobrać rodziców do dziecka i aby adopcja była udana. Po rozprawie sądowej kontakt z nimi się urywa, jedynie Wy, jeśli macie chęć, możecie ich odwiedzić. My robiliśmy to przed pandemią, co jakiś czas z Synkiem, gdy tylko byliśmy w Gdańsku, wysyłamy zdjęcia i piszemy parę słów co u nas. Teraz nasz kontakt się odnowił ponieważ staramy się o rodzeństwo dla Synka i złożyliśmy dokumenty po raz drugi do POA w Gdańsku.

 

  • A może kila słów od Państwa do przyszłych rodziców adopcyjnych J?

Nie bójcie się pracowników POA, oni są po to, aby „zniechęcić” lub wyłapać pary, które nie są gotowe na przyjęcie malutkiego człowieczka do swojej rodziny. Tak jak pisaliśmy, otwórzcie się na nich, mówcie szczerze i korzystajcie z ich pomocy. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, po rozprawie sądowej drzwi ze strony kontaktu pracownika POA się zamykają, aby do Was zadzwonić lub napisać – ale wy możecie jak najbardziej, macie pytania, czy potrzebujecie porady psychologa lub pedagoga – dzwońcie, nie zostaniecie ze swoimi problemami sami.

Kochani życzymy Wam wszystkim spełnienia swojego marzenia czyli zostania Mamą i Tatą.

Dziękujemy za  poświęcony czas

W imieniu przyszłych i obecnych rodziców adopcyjnych :-)

Wywiad przeprowadziły: Anna Kostewicz i Iwona Homik